Po latach komunizmu, gdzie edukację traktowano jako pewien obowiązek, a nawet przymus, obecnie mamy do czynienie z powszechnym trendem na wszelkiego rodzaju kursy, szkolenia, studia podyplomowe, studia MBA. Skąd to się bierze, że z taką ochotą, za swoje środki, podejmujemy się tak masowo nauki nowych rzeczy. Zapewne jeden podstawowy powód wynika z faktu, że poprzez podnoszenie swych umiejętności chcemy zwiększyć swą pozycje przetargową na runku pracy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby większość tych szkoleń dawała konkretne nowe umiejętności. Czy tak jest, można wątpić. Większość tych szkoleń to czysto formalne przedsięwzięcia, które mają na celu dostarczenie dokumentu poświadczającego zdobycie umiejętności, a nie samych umiejętności. Szczególnie widać to na podstawie kursów języków obcych. Odsetek osób uczących się języków obcych osiągnął u nas już chyba ponad europejski poziom, a jednak z realna znajomością jest bardzo słabo. Specjaliści od rekrutacji wskazują, że właściwie nie ma już cv, gdzie nie było by zawarte oświadczenie o znajomości jednego lub dwóch języków obcych. Pomimo, że wiele szkoleń i kursów w ostatnim czasie to tylko formy zarabiania pieniędzy, to warto jednak wciąż się uczyć. Jak mówi pewne porzekadło: Na naukę nigdy nie jest za późno”.

Właściciele firm powoli uczą się, że jeżeli ich przedsiębiorstwo ma się rozwijać, to muszą się rozwijać pracownicy. W ich interesie jest więc zapewnienie wszelkiego rodzaju szkoleń, które powinny się odbywać w godzinach pracy. Wielu pracodawców chciałoby mieć wykwalifikowanych pracowników, ale tanim kosztem. Tymczasem profesjonalne szkolenie może szybko się zwrócić, jeśli pracownik pozna praktyczne wskazówki na temat swojej branży lub zdobędzie nowe umiejętności, zwiększające efektywność pracy. W zakładach fabrykujących różnego rodzaju sprzęty normalną rzeczą jest, że przed pracą przy nowej maszynie pracownik musi zostać przeszkolony. W korporacjach oferujących np. usługi księgowe śrem, oczekuje się własnej inicjatywy personelu. Często pracodawcy płacą wysokie wynagrodzenie i używają go jako argumentu do tego, by pracownik rozwijał się na własną rękę. Tymczasem poza godzinami pracy często zwyczajnie brakuje na to czasu. Nie mówiąc o czasie dla rodziny i na odpoczynek. Jeśli szef zapewnił szkolenie z danego problemu, to wówczas ma prawo oczekiwać, że pracownik posiada odpowiednią wiedzę. Może a nawet powinien ją pełnoprawnie egzekwować. Wtedy będzie miał pewność, że pracownik nie przesiedział szkolenia zarządzanie projektami bezmyślnie, ciesząc się, że nie musi pracować.

Na przestrzeni kilku ostatnich lat różnego rodzaju kursy weszły w zupełnie nowy wymiar. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju video tutoriale, a mówiąc prościej – kursy, które złożone są z kilku bądź kilkudziesięciu lekcji podzielonych na pliki filmowe. Dzięki takim właśnie kursom możemy bez wychodzenia z domu nauczyć się tajników obsługi najróżniejszych programów. Po włączeniu którejkolwiek z takich multimedialnych lekcji, zobaczymy najprawdopodobniej okno programu, którego dotyczy kurs oraz będziemy widzieli kliknięcie po kliknięciu, jak? Do czego i gdzie? Należy użyć danej opcji. Ponadto to wszystko będzie komentowane poprzez narratora, którego głos będziemy słyszeli w naszych głośnikach. Będzie on komentował, wyjaśniał to, co robione jest aktualnie w oknie programu. Tego typu szkolenia i kursy są niezwykle pożyteczne i wygodne, ponieważ w każdej chwili, gdy czegoś nie zrozumiemy, możemy cofnąć bądź zatrzymać filmik z lekcji.

Internet w ostatnim czasie stworzył dla wielu osób wiele nowych możliwości. Jednym z najlepszych i największych na to przykładów, jest tak zwana telepraca – czyli praca zdalna, w domu poprzez internet. Globalna sieć zrewolucjonizowała również edukację. Dziś bowiem, coraz modniejszy staje się tak zwany e-learning, czyli nauka, odbywanie kursów i szkoleń w domu za pośrednictwem internetu. Takie szkolenia e-learningowe trwają przeważnie od kilku tygodni do kilku miesięcy. Materiały szkoleniowe wysyłane są przez organizatorów na pocztę elektroniczną kursantów. Po zakończeniu kursu, każdy jego uczestnik loguje się na odpowiednia stronę internetową, na której znajduje się test sprawdzający umiejętności i wiedzę zdobytą w trakcie takiej internetowej nauki. Gdy test zostanie zaliczony, pocztą wysyłany jest dokument potwierdzający ukończenie kursu czy szkolenia. W Polsce nadal tego typu szkolenia traktujemy z przymrużeniem oka, podczas gdy w Unii, dokument potwierdzający ukończenie takiego kursu jest traktowany jako świadectwo konkretnych, przydatnych umiejętności.

Ucząc się języków obcych warto wykorzystać kilka przydatnych wskazówek i tricków. W nauce czegokolwiek potrzebny jest spokój i cierpliwość, nie inaczej jest z językami obcymi. Dlatego nie ma co się frustrować pierwszymi wpadkami, nie od razu Rzym zbudowano. Po drugie, należy się skupić na konkretnej odmianie języka – w przypadku angielskiego będzie to amerykański, brytyjski, australijski, etc. Nie uczmy się wszystkich odmian na raz, bo wyjdzie z tego bezład i bałagan. Wszystko zależy od tego, do czego będzie nam potrzebny ten język, jeśli do wyjazdu zagranicznego na przykład do Stanów, wiadomo, że powinniśmy się skoncentrować na opanowaniu amerykańskiego słownictwa i akcentu, by nie doprowadzić do sytuacji, że nikt nas w docelowym kraju nie zrozumie. Wykorzystujmy skojarzenia, mapy myśli, kolorowe karteczki, torby z nadrukiem lub mazaki, wszystko, co tylko pomaga nam sprawniej się uczyć nowych zwrotów. Starajmy się oglądać filmy bez lektora, a jeśli to możliwe – także bez napisów, by poznać prawidłową wymowę słów. A ponad to – ćwiczmy, ćwiczmy i jeszcze raz ćwiczmy, w końcu praktyka czyni mistrza.

Różne są sposoby nauki, a jej skuteczność zależy już od najwcześniejszych lat. Od tego jakie przedszkole, szkołę podstawową czy gimnazjum wybierzemy dla naszego dziecka, zależy przecież cała jego przyszłość i dorosłe życie. Decydując się na konkretną szkołę powinniśmy sprawdzić jak wygląda poziom nauczania w niej, jak sprawdza się wiedzę dzieci, jakie ma grono pedagogiczne i jakimi pomocami naukowymi dysponuje. Niestety szkół podstawowych na naprawdę wysokim poziomie jest niewiele. Pamiętać też należy o tym, że dzieci są różne i każde z nich ma inny styl uczenia się, warto więc, by szkoła potrafiła to wykorzystać. Dobrze wykorzystany potencjał dziecka nie tylko sprawi, że będzie mu łatwiej się uczyć, będzie miało lepsze oceny, ale kto wie, czy nie odkryjemy w ten sposób jakiś drzemiących w nim talentów. W ten sposób osiągniemy zbalansowany rozwój i wykształcimy wiele przydatnych umiejętności.

Dawniej kursy i szkolenia traktowano po macoszemu. Ee… zwykły kurs. Czego na nim się można nauczyć? – mawiano z pewną dozą ironii. Ostatnimi czasy jednak sytuacja zmieniła się diametralnie, głównie za sprawą różnego rodzaju kursów, szkoleń, warsztatów organizowanych przez Unię Europejską. Wśród Polaków zyskały one renomę, bo to jednak papierek unijny, a więc z całą pewnością dużo znaczy. Tak naprawdę nieważne czy znaczy dużo czy nie. Ważne jest to, że zarówno ci młodzi, w średnim wieku, jak i nawet starzy rzucili się tłumnie do urzędów po ofert różnych kursów, żeby się doszkalać. Po okresie stagnacji, znowu uwierzyliśmy, że dzięki odpowiedniej wiedzy i wykształceniu możemy zaistnieć na rynku pracy. Taka aktywizacja społeczeństwa bardzo, bardzo, ale to bardzo powinna cieszyć każdego, nawet tych, którzy owych szkoleń i kursów nie potrzebują.

W Polsce na przestrzeni kilku ostatnich lat stworzono naprawdę całą masę szkół policealnych. Młodzież zapisuje się do nich chętnie, ponieważ nauka w nich nie trwa tyle co na studiach, zajęcia odbywają się zaocznie, a co do zaliczeń, to i tak każdy zaliczy, bo płaci. Równie ważne przy podjęciu decyzji o pójściu do szkoły policealnej jest to, że po roku bądź dwóch latach, na większości kierunków otrzymać można tytuł technika, a więc fach w rekach gotowy, a nie tak jak po studiach, gdzie student po 5 latach nauki rzadko kiedy ma doświadczenie zawodowe. Czy taki stan rzeczy powinien cieszyć? Z jednej strony tak, bo rośnie nam pokolenie fachowców, a wręcz rzemieślników, których z czasem było coraz mniej po tym, jak po roku 89 wszyscy rzucili się do bram uczelni wyższych. Z drugiej strony może to jednak martwić, bo pokazuje, że wśród młodych ludzi spada ambicja posiadania wyższego wykształcenia. Dlaczego? Po pierwsze wiedzą, że ukończenie studiów nie znaczy tyle co kiedyś i ciężko po jednym kierunku znaleźć pracę. Po drugie natomiast, nie każdy magistrem musi być.

To smutne, ale poziom nauczania w polskich szkołach nie podnosi się. Znaczy to także, że nie spada. Po prostu od lat kilku w tym temacie jest constans. Jeszcze smutniejsze niestety jednak jest to, że poziom wiedzy oraz chęci do nauki polskich uczniów systematycznie z roku na roku spada. Nie wiadomo do końca, czy spowodowane jest to trwającą już od kilku lat reformą, która wprowadziła gimnazja czy też po prostu zmianą kulturowo- światopoglądową. Jedno jest w tym wszystkim pewne. Mianowicie to, że z takiego stanu rzeczy cieszą się Ci, którzy dorabiają bądź zarabiają na korepetycjach. Rodzice najczęściej widząc słabe wyniki w nauce dziecka, nie dostrzegają w tym winny ich syna czy córki, lecz składają winę na nauczycieli, którzy podobno źle tłumaczą. W związku z tym, rodzice poszukują osób, które tłumaczyły będą lepiej i wysyłają swoje dziecko na korepetycje. Niestety, często nie widać rezultatów, ale tego mama i tata również nie widzą.

Wygląd polskich szkół się zmienia. Obecnie sale szkolne to nie tylko szafki szkolne, ławki i tablica. Pojawia się coraz więcej pomocy multimedialnych, sale lekcyjne są nie tylko dobrze oświetlone i wyposażane w oprawy oświetleniowe biurowe, ale też w nowoczesne urządzenia umożliwiające prowadzenie zajęć w bardziej atrakcyjny sposób. Są one rewelacją zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie zaczęły się pojawiać od niedawna. Droga do równego poziomu wszystkich szkół jest jednak długa. Samorządy starają się dofinansowywać edukację, ale z drugiej strony słyszy się o licznych ograniczeniach. Wciąż wiele wymaga się od nauczycieli pod względem kwalifikacji, ale nie wspiera się ich rozwoju konkretną pomocą finansową. Również zajęcia dodatkowe mogą się odbywać, ale tylko na zasadzie wolontariatu. Jeśli nauczyciele chcą przygotować ucznia do olimpiady przedmiotowej, to jest to tylko ich inicjatywa. Nie ma się czemu dziwić, skoro szkołom trudno znaleźć środki na podstawowe potrzeby. Wszystkim niewtajemniczonym obserwatorom łatwo oceniać i wytykać ewentualne potknięcia, ale wydaje się, że dokonania wielu dyrektorów szkół są naprawdę heroiczne przy dostępnych możliwościach. Warto to zauważyć i docenić.

Interesujące strony www